KLAUZURA? A PO CO?

Czyli rzecz o charyzmacie ukrycia




Pan Bóg ma różne pomysły na życie człowieka. Powołuje do życia w małżeństwie, do zakonu albo służby w samotności. Każda z tych dróg jest niezwykle piękna, jeśli odczytuje się ją jako wskazówkę od Pana Boga: „Moje dziecko, tu będziesz NAJszczęśliwszy!” Każda z tych dróg ma swoje niezwykłe blaski, ale i krzyże, które – jeśli przyjęte są z wiarą, mogą stać się ścieżką wolności i przygody!

Bóg Jedyny

Jedną z form życia poświęconego wyłącznie Panu Bogu jest życie kontemplacyjne. Sama nazwa może trochę odstraszać (jest taka jakby „nieżyciowa”, nie na dzisiejsze czasy), jednak kto kocha modlitwę, zrozumie to życie. Większość powołań mniszych rodzi się właśnie z niezaspokojonego głodu modlitwy: chcę więcej z Panem Bogiem w 4 oczy i ciągle mi mało! Pan Bóg tak mnie fascynuje, że ciągle o Nim myślę, On Sam staje się moim Centrum. A gdy poznaję już, jaki On jest (WOW!) , to przecież muszę oddać Mu siebie w całości, tak żeby nic już nie było mojego. Może się wtedy okazać, że ze względu na głód ciszy i modlitwy, życie w zgromadzeniu czynnym jest dla mnie nie wystarczające. i w taki właśnie sposób może okazać się, że mam powołanie kontemplacyjne. Ale to tylko jedna z dróg, jakimi Pan Bóg doprowadza człowieka do takiego odkrycia. Są inne (np. jedna z sióstr raz przejeżdżała obok klasztoru, wstąpiła na chwilę modlitwy i już została). Wspólne jest jednak pragnienie, aby ON – PAN był rzeczywiście jedyny, a ja...bym mogła modlić się i polecać Mu cały świat.

Modlitwa to najważniejsze zadanie mniszki i… największa praca! Wszystkie czynności dnia podporządkowujemy życiu modlitwy, tak, aby nieustannie zajmować się Bogiem. Cóż… Jemu także coś się należy! Jeśli można walczyć z argumentem, że zakony klauzurowe są „bezużyteczne dla społeczeństwa”, to powiem, że wszyscy zaangażowani w apostolstwo wypełniają pewną sprawiedliwość przez to, że oddają LUDZIOM ich „należność”. Czyż chorym nie należy się troska o zdrowie, starszym-opieka, młodzieży i dzieciom – wychowanie i naprowadzenie na rozwój społeczny i intelektualny, ludziom pogubionym w życiu – jakaś wskazówka? Jest to jakiś wymóg sprawiedliwości i z pewnością pragnienie i troska samego Pana Boga, stąd nie brakuje instytutów zakonnych poświęconych właśnie takiej posłudze. A ON… Czyż JEMU SAMEMU nic się nie należy? On – Pan panów, Wszechmocny i Miłosierny Tata Niebieski, nasz Zbawiciel i nasze ostateczne Przeznaczenie – czy On ma jeszcze do czegoś „prawo”? Jeśli w niebie będziemy tylko Nim się zajmować, oddawaniem Mu chwały i miłowaniem Go, to czyż nie powinno Jego Królestwo zaczynać się na ziemi? Można powołanie kontemplacyjne porównać do… świecy. Gdy płonie, nie koniecznie pali się, by dawała światło a tym bardziej ciepło - kto się przy niej ogrzeje? Świeca podczas liturgii pełni rolę symbolu. Ona po prostu mówi, że Bóg jest pośród nas.

Ponadto „wyłączność” dla Boga osób życia kontemplacyjnego można nazwać próbą zaspokojenia przez Kościół – Oblubienicę Baranka „zazdrosnej miłości Pana Zastępów”, Miłości, która ciągle pragnie oddawać Siebie i chce być KOCHANA! Jest to także znakiem dla wszystkich wierzących w Boga! To jakby Bóg wołał do Ciebie o wyłączność serca! Klauzura znaczy „oddzielenie”, „wydzielenie miejsca”, a serce ludzkie – jak mówił Jan Paweł II - jest tak pojemne, że może być w pełni napełnione jedynie Bogiem! Jest w nim taka przestrzeń, że nikt (nawet człowiek, którego kochasz), nie dosięgnie, bo … tam mieszka Bóg! Gdy przyglądasz się życiu kontemplacyjnemu, pomyśl, że jesteś mieszkaniem, świątynią Trójcy Św. i że Ona dopomina się o Twoje wnętrze . Strzeżmy więc klauzury naszego serca, wejdźmy do swej izdebki i módlmy się – Ojciec patrzy!

Otwarte „do środka”

Można zatem powiedzieć, że każda mniszka czy mnich jest jakby oddawaniem Bogu Jego należności. Stąd w takim życiu priorytet modlitwy (ok. 6 godz. wspólnej u sióstr klarysek, nie licząc prywatnej). Dobrze, mogę się dużo modlić, nawet to lubię, „odpoczywam” przy Panu Bogu. Ale… to jedno słowo, które może co niektórych odstraszyć. Klauzura. W praktyce – ograniczenie kontaktów ze światem, mniej odwiedzin, listów, telefonów i… co najgorsze – całe życie w zamknięciu (a ja tak lubiłam spacery po Bieszczadzkich szlakach!). Cóż… Albo wóz albo przewóz! Rzeczywiście, ofiara musi być. Tylko nie zapominajmy, że rezygnuję z czegoś DLA czegoś innego. To nie jest tak, że ciągle odczuwam ciężar tego, „czego, o Panie Jezu, ja się dla Ciebie wyrzekłam i zrezygnowałam z niezliczonych rzeczy”! Może być tak, że wybór będzie faktycznie kosztował, ale „stokroć więcej otrzymasz”. To, z czego człowiek rezygnuje, Pan Bóg umie przemieniać w dar wolności. Ale to nie jest przede wszystkim wolność OD… świata, kariery, pieniędzy, szarzyzny małżeńskiego życia albo trudów życia pełnego ofiary dla cierpiących i ubogich. Jest to nade wszystko wolność DO. Kierunek: Jezus. Gdy się wejdzie do rozmównicy klasztornej, gość może powiedzieć: siostra jest za kratami. A ja – po tej stronie – mogę powiedzieć: gość jest za kratami. Tu od wewnątrz jest otwarta przestrzeń. Chociaż są mury, ale po to, by była tylko jedna droga otwarta – w górę – ku Niebu! Poza tym klauza jest pewną formą ascezy, wyrzeczenia się – ubóstwem kontaktów i przestrzeni. Jesteśmy bogatsze o tę formę ubóstwa.

„Życie ukryte z Chrystusem w Bogu”

Klauzura to także ukrycie. „Ja się schowam, mój Boże, a Ty się pokaż!”. Można to już zrozumieć, obserwując prawidłowość początków drogi powołania. Małgośka wyjeżdża z domu, wstępuje do klasztoru, wiedzą rodzice i najbliżsi tylko przyjaciele. Zamykają się za nią drzwi klauzury, a po tygodniu… mówi o niej cała dzielnica. Ona o niczym nie wie, a świat zastanawia się. Ta Karolcia, taka zdolna i zawsze wesoła – byłaby świetnym psychologiem, po studiach stosunków międzynarodowych miałaby co robić. Jej wybór jest co najmniej nielogiczny. i to jest zastanawiające, bo najwyraźniej… warto zrezygnować z planów na studia i z tytułu magistra zrezygnować na rzecz tytułu służebnicy Pańskiej. Podobnie dzieje się, gdy ktoś przejeżdża obok klasztoru. Sam fakt, że ktoś w nim żyje, już budzi refleksję. Są siostry? – Musi być Bóg!

„Sprawiedliwy z wiary żyć będzie”

Gdy nie ma wiary, to to życie jest bez sensu! Nie da się wytłumaczyć, po co tyle czasu spędzamy na modlitwie w kaplicy, jeśli… nie ma Boga! Życie poświęcone kontemplacji na co dzień wymaga wysiłku wiary. Tu nie ma miejsca na „realizowanie się”, jakąś karierę. Owszem, mogę cudnie haftować albo być kuchmistrzem i mieć z tego satysfakcję. Bo to dla wspólnoty. Ale… cały sekret, „tajemnicza płodność” tej formy życia kryje się w zjednoczeniu z Jezusem. Nie jest istotne, co robię (byleby robić to najlepiej jak potrafię), istotne – na ile ja jestem jedno z moim Mistrzem, na ile czynię wszystko dla Niego. To On przemienia nasze modlitwy i naszą pracę i ofiarowuje ją Ojcu Niebieskiemu. Łączymy się z zasługami Jezusa i Jego Ofiarą i w ten sposób wszystko, co czynimy jest już Jego własnością (tym więcej przez fakt naszej konsekracji), a przez to wszystko nabiera wartości i może mieć wpływ na losy świata, bo to łaska Boża rządzi światem. Życie wiarą jest bardzo ważnym elementem. Inaczej, po roku albo jeszcze szybciej można się znudzić, gdyż plan dnia nie ulega częstym zmianom, a ile można gotować, prać, sprzątać czy haftować. i to bez telewizji!!! A gdy żyje się wiarą, każdy dzień jest inny, kolorowy! Pan Bóg wiarę nagradza już na ziemi i lubi sprawiać niespodzianki. K. Marmion powiedział: „Patrz na wszystko okiem wiary, z punktu widzenia nadprzyrodzonego, bo to jedyny prawdziwy punkt widzenia”. Dlaczego prawdziwy? Bo Bóg jest albo Go nie ma. Jeśli jest (a JEST!), to JEST naprawdę, nie na niby. i wszystko można „zrozumieć” jedynie z takiej perspektywy.

Maryja Niepokalanie Poczęta

Wiara dotyczy także tego, że ufam, że Pan Bóg przemienia moja pracę i modlitwę dla dobra innych. Warto spojrzeć tu na Maryję. Często, gdy mówimy o Matce Bożej, zapominamy, że była… Człowiekiem. Miała rozum, wolę, miała także wiarę. Ewangelie przedstawiają Ją jako Niewiastę, która… działa w ukryciu. 30 lat w Nazarecie, później, podczas publicznej działalności Jezusa niewiele się wychylała. Czytamy, jak w Kanie mówi na ucho do Syna: „Wina nie mają.” A my mówimy: „Jezu, chleba nie mają, pokoju nie mają, miłości nie mają.” Gdy Jezus rodzi się i dorasta, Ona „zachowuje wszystkie te sprawy i rozważa je w swoim sercu”. Całe Jej życie płynie w większości w ukryciu i modlitwie. A dziś wzywamy Ją jako Królową Apostołów. Sam Pan Jezus musiał doceniać Jej wkład w swoją działalność właśnie przez taką formę pomocy, skoro gdy przychodzą tłumy i mówią, że Matka i bracia Go szukają, On nazywa Maryję Matką przede wszystkim przez to, że „słucha Słowa Bożego i wypełnia je”. Nikt z nas chyba nie ma wątpliwości, że to właśnie Maryja uczyniła nieporównanie najwięcej dla Królestwa Bożego od wszystkich świętych w dziejach świata. A będąc taką ludzką (Matką i żoną w domku nazaretańskim pełnym pracy), „rozważała w sercu”, „słuchała Słowa”, mówiła Jezusowi o potrzebach ludzi. Także Sobór Watykański II podkreśla wiarę Maryi: Ona „wierząc bowiem i będąc posłuszną, zrodziła na ziemi samego Syna Boga Ojca” (Sacrosanctum Concilium, 83). To właśnie Jej wiara, zasłuchanie w Słowo Boga, posłuszeństwo i jedność z Bogiem, czynią Ją najbardziej godną tytułu Matki Bożej. Dlatego Ona dla nas jest Mistrzynią Klauzury, bo tu właśnie jest miejsce na wiarę, Słowo Boże i jedność z Jezusem.

Wierzę w świętych obcowanie

Nie znaczy to, że codziennie ukazuje się nam św. Franciszek jak w objawieniach. Wiara w świętych obcowanie oznacza komunię, jedność świętych (czyli odkupionych przez Jezusa) i przepływ darów duchowych. Jeśli więc w Credo wyznajesz, że wierzysz w to, oznacza to, że… modlitwą możesz zmieniać świat!! Tak już Pan Bóg to wymyślił, że chce, abyśmy się za siebie modlili i w ten sposób wypraszali sobie wzajemnie dary łaski. Tej rodzaj posługi jest formą naszej bezinteresownej miłości. Tym bardziej bezinteresownej, że… nie mogę mieć satysfakcji z mojego działania, bo owoce są ukryte w Bogu. Ja wcale nie muszę o nich wiedzieć. Wystarcza mi wiara.

Omadlamy wszystkie intencje, które ludzie przynoszą nam na furtę, telefonicznie albo przez Internet. Ty możesz dołączyć swoje.

Wspólnota

Nie prowadzimy indywidualnego życia (to czynią pustelnicy). „Gdzie dwóch lub trzech, tam Ja jestem pośród nich.” Mamy wspólnego Oblubieńca, ale same bardzo różnimy się między sobą. Jest to szczególna okazja do uczenia się od siebie, do ubogacania się i radości, a także życie wspólne jest idealna okazją do urzeczywistniania prawdziwej i ofiarnej miłości chrześcijańskiej, nabytej na modlitwie u stóp Mistrza. Tu wiara sprawdza się w czynach.

Święta Klara pisała kiedyś: „Całym sercem pokochaj Tego, który cały się oddał dla twej miłości.” W życiu kontemplacyjnym jest miejsce, by wpatrywać się w Tego, który cały jest dla nas i jest okazja, by oddać Mu się w zamian. W całości.

Może i Ciebie Jezus zaprasza, abyś była TYLKO DLA NIEGO…???

s. Paulina M. Kaczmarek OSC