Wiersze


s. Emilia Lucht OSC (1902-1988)

klaryska z klasztoru w Krakowie




Jako liliowy kwiat

Jako liliowy śliczny kwiat
Jasna i czysta
Kwitła we wiośnie młodych lat
Dla Jezu Chrysta.
Przed tego świata żądzą złą
Uszła za kratę,
By nieskalaną duszę swą
Dać na obiatę.
Za miękkie szaty świata cór
Dziewicze ciało,
Z węzłami pas, pokutny wór
Na się odziało.
Zasłoną skrył zakonny kwef
Urocze lica,
Z radością szła na Boży zew
Klara dziewica.
Świętej ją Hostii ciągnął czar
Utajonemu,
Oddała serca swego żar
Jedna – Jednemu.
Nikt inny, tylko On znał sam
Jej ócz szafiry,
I w dzień i w noc gorzała tam
Jak ziarnko mirry.
Duchem wśród gwiezdnych żyła pól
Między świętymi,
Lecz zrozumiała zło i ból,
I nędzę ziemi.
A gdzie się trudził Mniejszy Brat
Dla dusz i Boga
Modlitwą swą szła za nim w ślad
Siostra Uboga.
Błogosławiony naród, kraj
W lilie bogaty,
Ojczyźnie naszej Jezu daj
Dusz świętych kwiaty.



Jasna i zwiewna

Jasna i zwiewna jak chmurka biała,
Wiotka jak polny kwiat.
Powiedz nam, Klaro, skąd siły miałaś
Iść pod wiatr.
Potężny podmuch żądz tego świata
Mocniejszych od Ciebie kładł.
Jak potrafiłaś w młodzieńczych latach
Iść pod wiatr.
Piękna, bogata, gdybyś zechciała
U stóp byś miała świat.
Na szczyty stromą ścieżką wolałaś
Iść pod wiatr
Córo magnacka, Żebrak w łachmanach
To był Twój mistrz i brat.
On Cię nauczył śladami Pana
Iść pod wiatr.
Nas każdy powiew wiatru niesie
Jak marny, zeschły liść.
I tak nie bardzo, nie bardzo chce się
Pod wiatr iść.
Lecz raz się trzeba zdecydować,
Nie czekać jutra, dziś.
O, Klaro, pomóż, o, Klaro, prowadź,
Ucz pod wiatr iść.



Jak nad źródłem

Jak nad źródłem lilia cicha
Schyla się ku jasnej toni,
Tak nad złoty krąg kielicha
Święta Klara głowę kłoni.

Spod spuszczonych nisko powiek
Oczy Jej miłością płoną.
Tu Jej Zbawca, tu Bóg-Człowiek
Chleba okryty zasłoną.

Jakże drżą niewinne ręce
Piastujące Wszechmocnego,
Jakże serce drży dziewczęce,
Miły mój jest, a ja Jego.

Wszystko oddać, wszystko stracić,
Obrać nędzę, ból, sromotę,
Jego krzyżem się wzbogacić,
Iść w ślad za Nim na Golgotę

Tak też szła przez ziemskie życie,
W wieczną Miłość zapatrzona,
Dziś w niebiańskim już zachwycie,
Nie zapomnij Matko o nas.

Rozprosz naszych smutków cienie,
Świeć nam jako jasna zorza,
Zapal serca tym płomieniem,
Który w Twoim sercu gorzał.



Roślinka brata Franciszka

Roślinka brata Franciszka
Pani Biedy siostra bliska
Uwięziony w murach ptak.

Lecz modlitwą w niebo lata,
Łaską Bożą jest bogata,
Rozkwita jak rajski kwiat.

Chrystusa Oblubienico,
Franciszkowa Uczennico,
Święta Klaro usłysz nas.

Jasna, cicha i pokorna,
Wzejdź nam jak Gwiazda Wieczorna,
Gdy ciemności przyjdzie czas.

Lilio biała Panny Marii,
Co wyrosła na Kalwarii,
U przebitych Pańskich nóg.

Płomieniu, który się żarzył,
Dniem i nocą u ołtarzy,
Gdzie ukryty mieszka Bóg.

Chwała Temu, co Cię stworzył,
Co Swój krzyż na Ciebie włożył,
Co Ci miłość w serce wlał.

Bogu chwała niechaj będzie,
Teraz i zawsze i wszędzie,
Ze Cię nam za Matkę dał.



Jaśniejsza niż Libanu śnieg

Jaśniejsza niż Libanu śnieg,
Skromniejsza niż konwalii kwiat,
O Klaro, powiedz, kto Cię strzegł,
Żeś nieskalana przeszła świat.

Nie kraty, nie zakonny kwef,
I nie pokutnej szaty wór,
Lecz Ciało Pańskie, Pańska Krew
Dały mi biel anielskich piór.

To Przenajświętszej Hostii blask
Rozpraszał ziemskich ułud pył,
To Krzyż - wieczyste źródło łask,

Słabości mojej siła był.
Bóg mój i wszystko, Bóg mój sam,
Był szczęściem mego życia dróg.

O święta Klaro uproś nam,
Niech wszystkim dla nas będzie Bóg.
Niechaj jak Ciebie tak i nas,
Pociąga słodko Hostii czar,
Niech Krzyż nas dźwiga w ciężki czas,
A Miłość szczęście da bez miar.